Skip to content

Location successfully changed to Polski

Obserwuj nas

Najnowsze działania Otwórz w nowym oknie Wesprzyj
Return to mob menu

Wyszukaj przez słowo klucz

ClientEarth

29 maja 2019

Klimat
Paliwa Kopalne

Duża energetyka marnuje szansę na transformację. Eksperci proponują przeniesienie środków do innych branż.

Polska wykorzystuje europejski system uprawnieniami do emisji CO2 w sposób nieprzemyślany i nieskuteczny. Zdaniem ekspertów miliardy złotych, które zasilą budżet w latach 2021-2030 sensowniej wydać na ekorozwiązania w gospodarstwach domowych i transporcie. Rząd musi podjąć decyzję do końca września tego roku.

Raport „Reforma EU ETS: Jak nie zmarnować kolejnej szansy na dekarbonizację polskiej gospodarki” przygotowały wspólnie polskie i międzynarodowe think tanki: ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, Zajdler Energy Lawyers & Consultants oraz Aurora Energy Research.

Sprzedaż uprawnień do emisji gazów cieplarnianych zasiliła polski budżet w latach 2013-2018 o kilkanaście miliardów złotych. Dodatkowo, duża pula tzw. „darmowych” uprawnień trafiła do sektora elektroenergetyki. W zamian spółki energetyczne zobowiązały się do zmniejszenia swojej emisyjności poprzez realizację szeregu inwestycji.

„Niemal połowa obiecanych inwestycji w elektroenergetyce nie jest realizowana a środki z darmowych uprawnień – zamiast na modernizację przestarzałego sektora – mają trafić na dopłaty do rachunków za energię przewidziane w ramach ustawy o cenach energii. W efekcie emisje CO2 nie spadają.” – mówi Wojciech Kukuła z Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi, współautor raportu.

„Wydarzenia z lat 2013-2019 powinny stanowić lekcję, że dostępne na transformację fundusze muszą być przeznaczane wyłącznie na projekty dające trwały efekt dla ochrony klimatu” – ocenia Kukuła.

Wraz ze wzrostem opłat za emisję dwutlenku węgla będą rosły też przychody do krajowego budżetu w kolejnej perspektywie, obejmującej lata 2021-2030. Tylko przychody z analizowanych w raporcie derogacji mogą wynosić w granicach 45-110 mld złotych. Aby trwale obniżać emisyjność gospodarki, eksperci proponują, aby środki te przeznaczać na projekty najbardziej efektywne kosztowo, zapewniające największą redukcję emisji oraz dające tzw. „efekt dźwigni”.

„Chodzi o to, żeby wsparcie obniżało krańcowe koszty redukcji emisji CO2, a jednocześnie pobudzało do inwestycji kapitał prywatny” – wyjaśnia dr Robert Zajdler, partner w Zajdler Energy Lawyers & Consultants, współautor raportu.

Takich warunków nie spełniają inwestycję w dużą energetykę. Autorzy proponują, aby środki przysługujące dotychczas elektrowniom trafiały do nowo powstałego funduszu modernizacyjnego. Zaś – na wzór innych państw unijnych – wszystkie środki ze sprzedaży uprawnień zamiast do budżetu państwa kierować do specjalnego funduszu.

„Nasze analizy pokazują, że przychody z EU ETS najefektywniej byłoby przeznaczyć m.in. na stworzenie regionalnego systemu transportu zbiorowego wykorzystującego pojazdy elektryczne, wsparcie stabilnych systemowo mikroinstalacji OZE połączonych z magazynami energii, efektywność energetyczną budynków oraz rozwój regionalnych programów pilotażowych, np. dla Śląska” – wylicza Zajdler.

W 2018 r. krajowe emisje dwutlenku węgla wzrosły o 3,5 proc., podczas gdy średnie emisje CO2 w UE spadły o 2,5 proc., pomimo że Polska otrzymuje znacznie wyższe niż inne państwa członkowskie wsparcie z systemu EU ETS. Aż 40 proc. emisji pochodzi z sektora elektroenergetycznego, a 10 proc. – z jednej instalacji – Elektrowni Bełchatów. Kluczowe decyzje polityczne w zakresie kierunków wsparcia w nowej perspektywie EU ETS trzeba podjąć jeszcze w 2019 r.

Raport dostępny jest do bezpłanego pobrania w bibliotece Fundacji.